- Świat bez końca -

alchemia autostopu

alchemia autostopu

- Świat bez końca -

alchemia autostopu

- Świat bez końca -

alchemia autostopu

Wady Autostopu, cz. 3

post image

Kontynuacja historii o wadach autostopu, czyli dlaczego autostop nie zawsze jest pełen jednorożców i tęczy. 7. PRZEDARCIE SIĘ PRZEZ MIASTA. Autostop to ruletka. Czasem wygrasz milion, a czasem strzelisz sobie w stopę. Gdy twój cel jest oddalony o 1000 kilometrów, a kierowca jedzie 300 kilometrów w twoim kierunku, to z pewnością nie odmówisz. Czasem jednakRead more

Wady Autostopu, część 2

post image

Nie ukrywam, że popularność pierwszej części Wad Autostopu trochę mnie zaskoczyła. Prowadzę bloga już, jakby nie patrzeć, 3 lata, ale żaden z dotychczasowych wpisów nie zyskał takiej uwagi wśród autostopowej braci (tak serio to chyba nikt poza mamą tego nie czyta, ale wciąż się łudzę). Przez kilka dni drapałem się po głowie i zastanawiałem, dlaczegoRead more

Wady Autostopu, część 1

post image

Romantyzm autostopu jest kuszący. Zawiera w sobie wszystko to, co kojarzy się z młodością – spontaniczność, szaleństwo, jedzenie kebaba w Stambule o 3 w nocy, dziecięcą chęć poznania świata, zaufanie do ludzi które z wiekiem przychodzi coraz trudniej (tak jak poruszanie się w ogóle). Niektórzy autostopu jeszcze nie próbowali, ale bardzo by chcieli. Poczytali trochęRead more

Salé, Maroko: Wielkie gacie mamusi.

post image

Po raz kolejny słońce zabłysło w slumsach Salé i odrobinę się skrzywiło na ich widok. Powiedzieć, że panuje tam bieda, to jak nic nie powiedzieć. Gang karaluchów próbował podstawić mi nogę, by ukraść portfel. Pisałem już o gromadzie młodzieńców, którzy odkryli swoje powołanie do bycia modelami dopiero przed obiektywem mojego aparatu. Po krótkiej sesji zdjęciowejRead more

Nigdzie i Wszędzie: ,,Wychodek jest przy pańskim pokoju. Proszę powąchać”.

post image

Zdarzyło się to kilka lat temu, kiedy grzebałem w lokalnej bibliotece. Znalazłem tam zapleśniały, starodawny tom, który – jak pokazały pieczęcie – został wypożyczony tylko raz, dwa miesiące po tym, jak się urodziłem – Anno Domini 1988. Dlaczego, nie potrafię powiedzieć, tytuł bowiem wydawał mi się bardzo interesujący. Było to ,,Życie codzienne w podróżach poRead more

Taghazout, Maroko: Kozy na drzewach.

post image

O tym, skąd bierze się olej arganowy i którą stroną wychodzi z kozy. – Nie ma chyba nic, co bezwzględnie chciałabym zobaczyć w Maroku – narzekała odrobinę Marysia. – Jak to, zupełnie nic? – trochę mnie to zasmuciło. – No nie, jest kilka rzeczy, które fajnie byłoby zobaczyć, ale nie tak żeby to był jakiśRead more

Salé, Maroko: Uśmiech niewielu zębów.

post image

Który to rozdział traktuje o radości pewnego bezdomnego z powodu bycia fotografowanym. Niektórzy twierdzą, ze robienie zdjęć bezdomnym to cliché. Być może. Cóż jednak poradzić, skoro niektórzy z nich są tak malowniczy? Ty płacisz drobną kwotę i masz ciekawe zdjęcie, bezdomny ma za co kupić jedzenie – wilk syty i owca cała. Poza tym nieRead more

Fez, Maroko: Don’t smoke if you don’t want to buy!

post image

Jak niemiłym sposobem uliczny sprzedawca haszyszu próbował wymusić pieniądze. A przecież wyszedłem tylko kupić kilka placków. I papierosa. Jednego. Marquisa. Tańszego niz znane marki i bardziej lokalnego, bo nie widzę sensu palenia Marlboro będąc w Afryce. Poszedłem więc do ulicznego stoliczka, przy którym sprzedawano papierosy na sztuki. – Un Marquis, sil vu plaise. – Don’tRead more