Monastyr Św. Pawła, Republika Athos: Na płachcie papieru stało napisane: „Zagubiono Boga. Dla znaleźcy wysoka nagroda.”

post image

Na płachcie papieru stało napisane: „Zagubiono Boga. Dla znaleźcy wysoka nagroda.” Gdy to piszę, siedzę na kamiennym murku w najdalej położonej części Republiki Athos, i spoglądam na morze, które z wysokości monastyru wydaje się szczególnie wielkie. Czasem patrzę w jego środek szukając horyzontu, i dopiero po chwili uświadamiam sobie, że jest wyżej. Jako człowiek zRead more

Rabat, Maroko: Maroko jest krajem kotów.

post image

Maroko jest krajem kotów. Zobaczysz je wszędzie – na ulicach, osiedlach, w medinie, na wysypiskach. Białe, rude, cętkowane, szare, i te, które niegdyś były białe, a teraz nie doczyściłby ich nawet Oxy z podwójną dawką detergentu zabijającego marokańskiego kota w minutę, a człowieka w 3 sekundy. Nie boją się ludzi. Właściwie, to jest im chybaRead more

Murcia, Hiszpania: Uczcie się języków, na miłość boską!

post image

Pocztówka z podróży. Pewnego wieczoru dotarłem do Murcii w Hiszpanii. Nie miałem pojęcia gdzie spać, nie miałem pojęcia co to Murcia bo nigdy wcześniej o niej nie słyszałem, i ogólnie nie miałem żadnego pojęcia o czymkolwiek. Znalazłem McDonaldsa, który normalnie oznacza wszelkie niemal wygody podróżnicze – internet, elektryczność, czyste łazienki itd. Niestety, godzina nadchodziła jużRead more

M’hamid, Maroko: Gra w piłkę na pustyni.

post image

Latem M’hamid nie przeżywa nawału turystów. Dlatego też biały człowiek wzbudza zainteresowanie, zwłaszcza w dzieciach. Pierwsza była grupka, w której była dziewczynka żywcem wyciągnięta z obrazu. Nie pozwoliła jednak zrobić sobie zdjęcia. Nie zdziwiłbym się, gdyby to kosztowało. Kolejna była grupka chłopaków, którzy podali mi piłkę, którą z przyjemnością kopałem moimi ciężkimi butami taktycznymi. ZabawaRead more

Sofia, Bułgaria: Kot przywieziony w rurze wydechowej.

post image

Rzeźba z parku w Belgradzie, Serbia. Ktoś doskonale potrafił oddać, jak czuję się przez większość czasu w podróży 15.07.2016, Sofia Kochany Pamiętniczku, Cóż to był za dzień, niech go szlag trafi, i jeszcze coś innego, nie mogę napisać co, bo mogą dzieci czytać. Ale mam to, czego chciałem. Był to dzień będący esencją tego, czymRead more

Rabat, Maroko: Allah karmi wszystkie stworzenia.

post image

Początek ulicy targowej w Rabacie. Ramadan. Po zmroku nikt nie chodzi głodny. Mimo, że Maroko to miejscami prawdziwie trzeci świat, szacunek do jedzenia jest… Ograniczony. Ledwie zajdzie słońce, ludzie rzucają się na jedzenie tak, jakby nigdy wcześniej go nie widzieli. Jedzą rękami dosłownie wszystko – mięso, potrawkę, tadżyk, kaszę w gęstym sosie. To, co zostaje,Read more

Okolice Walencji, Hiszpania: Szkielety i pióra.

post image

Źródło: http://vignette3.wikia.nocookie.net Gdybyśmy tego dnia jechali hiszpańską autostradą, zobaczylibyśmy polskiego wędrowca, który dzielnie szedł przed siebie w blisko 40 stopniach, zlany potem i klnący pod nosem w odległości ładnych kilku kilometrów od najbliższego domu, nie mówiąc o stacji benzynowej. Jak on, do cholery, się tu znalazł? – Jak ja, do cholery, się tu znalazłem? –Read more

Marrakesz, Maroko: O tym, jak zostałem wicekrólem ulicy.

post image

Król Albanii? Krul Korwin? Nie, to Król Marrakeszańskiej Ulicy! Siedziałem jak co dzień przy centralnym placu Dżami al-Fama, i czekałem na Wydarzenie. Nie miałem pojęcia, cóż to takiego miało być, ale z reguły nadchodziło prędzej czy później. Zajadałem świeże daktyle, plując pestkami w karaluchy. Próbowały pluć z powrotem, ale z marnym skutkiem. Jeden nawet samRead more

Warzazat, Maroko: Owca w worku

post image

Pustkowia zaraz za Warzazat. Warzazat, 230 km od Sahary, ostatni przystanek przed randką z przeznaczeniem. Niby największe miasto po saharyjskiej stronie gór Atlasu, ale gdy karaluch puści bąka, słychać aż w wiosce obok. Nie dlatego, że lokalne karaluchy mimo problemów gastrycznych zajadają się kapuśniakiem. Warzazat jest po prostu jeszcze mniejsze niż zakres jego temperatur rocznychRead more