Taghazout, Maroko: Kozy na drzewach.

post image

O tym, skąd bierze się olej arganowy i którą stroną wychodzi z kozy. – Nie ma chyba nic, co bezwzględnie chciałabym zobaczyć w Maroku – narzekała odrobinę Marysia. – Jak to, zupełnie nic? – trochę mnie to zasmuciło. – No nie, jest kilka rzeczy, które fajnie byłoby zobaczyć, ale nie tak żeby to był jakiśRead more

Salé, Maroko: Uśmiech niewielu zębów.

post image

Który to rozdział traktuje o radości pewnego bezdomnego z powodu bycia fotografowanym. Niektórzy twierdzą, ze robienie zdjęć bezdomnym to cliché. Być może. Cóż jednak poradzić, skoro niektórzy z nich są tak malowniczy? Ty płacisz drobną kwotę i masz ciekawe zdjęcie, bezdomny ma za co kupić jedzenie – wilk syty i owca cała. Poza tym nieRead more

Fez, Maroko: Don’t smoke if you don’t want to buy!

post image

Jak niemiłym sposobem uliczny sprzedawca haszyszu próbował wymusić pieniądze. A przecież wyszedłem tylko kupić kilka placków. I papierosa. Jednego. Marquisa. Tańszego niz znane marki i bardziej lokalnego, bo nie widzę sensu palenia Marlboro będąc w Afryce. Poszedłem więc do ulicznego stoliczka, przy którym sprzedawano papierosy na sztuki. – Un Marquis, sil vu plaise. – Don’tRead more

Marrakesz, Maroko: Wyzwanie.

post image

O tym, jak pożegnaliśmy się z Marrakeszem, a następnie podjąłem wyzwanie wiszenia na drążku oraz czy osiągnąłem sukces. To był nasz ostatni wieczór w Marrakeszu. Po raz ostatni spacerowaliśmy po Dżami al Fama, głównym placu miasta. Ostatnie razy mają to do siebie, że budzą refleksje. Ten wyjazd był skrajnie różny od samotnego wyjazdu sprzed trzechRead more

Marrakesz, Maroko: Talizmany i Stragany, cz. 2

post image

O tym, jak opuściliśmy Dżami al Fama, po czym zgubiliśmy się w medinie, a następnie znaleźliśmy sklep z amuletami oraz co tam się znajdowało. Młodych ludzi interesują horrory, a ja byłem młody. Zostałem zaproszony do środka i z zaproszenia skorzystałem. Jak to mówił wielki poeta, nie wierzę w rozum – za to wierzę w czaryRead more