- Świat bez końca -

alchemia autostopu

alchemia autostopu

- Świat bez końca -

alchemia autostopu

- Świat bez końca -

alchemia autostopu

Rabenstein, Austria: Trup w przedziale.

post image

Obrazek kompletnie niepowiązany, ale nie mam żadnego zdjęcia z pociągu. Lajf. Kartka wyrwana z pamiętnika. (…) Musiałem czekać na niego [pociąg] kolejną godzinę, bo ten właściwy wesoło odjechał gdy wbiegałem na peron, gwiżdżąc “tuuu tuuu” które wydawało się w tłumaczeniu znaczyć “pocałuj nas w koniec pleców, Sebastianie”. Po godzinie podjechał kolejny pociąg. Był dziwny. GdybyRead more

Faro, Portugalia: Historia przypadkowego wędrowca.

post image

Podmokłe widoczki z wieży kościelnej w Faro. Było to w Faro. Jak co noc, gdy wszystkie dzieci poszły spać, psy utuliły się w budach, a ostatni krab zszedł do morza – również i ja począłem wracać do namiotu ukrytego na cyplu. Po drodze spotkałem jednak innego wagabundę, który rozstawiał swój płachciany domek na trawie. Szkot,Read more

Rudnik nad Sanem, Polska: Mój pierwszy autostop. Bez auta. I bez stopowania.

post image

Wikliniowe anioły jako świąteczna dekoracja rynku. Źródło: www.leliwa.pl Rudnik to moje miasto. Względnie miasteczko, bo jest nieduże. Dla mnie jednak jest osią świata, z której zawsze wyruszam, i do której wracam. Kraków również jest w porządku, bardzo go lubię – ale czasem mam go dość. Rudnik powstał już ponad 400 lat temu i słynie zRead more

Casablanca, Maroko: Najpiękniejsza nazwa dla wysypiska na świecie.

post image

Przyszedł moment, kiedy musiałem łapać kogoś do Marakeszu w mieście, którego jedynie nazwa jest ładna – Casablance. W przewodnikach można przeczytać: „Najbardziej magiczna nazwa…”. Faktycznie, to najpiękniejsze imię śmietniska na świecie. Nazwa ta rozpowszechniła się po filmie z Humphreyem Bogartem, który zdobył wielką popularność. Tak wielką, że nawet mieszkańcy zaczęli wołać na miasto „Casa”, mimo,Read more

Faro, Portugalia: Nagie pośladki jako latarnia grzechu.

post image

W jakiś sposób trafiłem do Faro, chociaż nie miałem na to najmniejszej ochoty. Tak samo, jak nie miałem ochoty zostawać tam aż trzy dni. Spytacie, co mnie zatrzymało? Dwie Niemki, które zgarnęły mnie z drogi, miały już dwa dni później jechać do Lizbony. Ostatecznie zostały trzy dni, a ja doszedłem do wniosku, że po doświadczeniachRead more

Zagora, Maroko: ,,Nie masz może whisky?”

post image

Zagora. Ostatnia większa pipidówa przed Saharą. Jak można się domyśleć – sucho, gorąco, w nocy nie da się spać, burza piaskowa sypie w oczy. Temperatury ponad 50 stopni nikogo tu nie dziwią. Tak, znałem przyjaźniejsze miejsca niż Zagora. Do pustyni 60 km. Jak każde miejsce w Maroko, Zagora nie ma jednej nazwy, a około miliona,Read more

M’hamid, Maroko: To wzeszła lampa pustyni!

post image

M’hamid, ostatnie wrota pustyni. Nie ma już nic za M’hamid. Właściwie, to już w M’hamid nie ma zbyt wiele. To była już ostatnia noc, i nie chciałem jej stracić na wysypianie się. W powietrzu wisiała magia, tak dojrzała, że czekała, by ściąć ją sierpem i zabrać do domu. Opuściłem obóz pod koniec nocy i poszedłemRead more

Marrakesz, Maroko: Dżami al-Fama.

post image

Porównywanie turystycznych destynacji widzianych na zdjęciach w folderze w biurze podróży z ich rzeczywistym obrazem to sprawa nad wszelki wyraz zajmująca. Ostatnio jeden z serwisów podróżniczych (Bored Panda) utworzył zestawienie 20 miejsc – ich zdjęcia z przewodników, oraz zdjęcia prawdziwe. Na tych drugich z reguły widać krajobrazy zapełnione ludzkimi lemingami, przekonanymi najwyraźniej, że najsłynniejsze plażeRead more