- Świat bez końca -

alchemia autostopu

alchemia autostopu

- Świat bez końca -

alchemia autostopu

- Świat bez końca -

alchemia autostopu

Faro, Portugalia: Prawdziwi podróżnicy śmierdzą!

post image

Kaplica czaszek w Faro, pamiątka zarazy, która zdziesiątkowała miasto. Poprzednie dwa dzikie noclegi były co prawda dobrze ukryte, ale niezbyt wygodne. Spanie na kamieniach i gałęziach w warunkach GUŁagowo-wagabundzkich nie regenerowało moich sił tak, jak myślałem, że przymusowy pobyt w Faro to sprawi. Poszedłem więc va banque i rozłożyłem namiot na zielonej, płaskiej trawce obokRead more

Schaffhausen, Szwajcaria: Największy wodospad Europy.

post image

 Tego samego dnia dotarłem jeszcze do Rheinfall… Największy wodospad Europy. Znajduje się wciąż w Szwajcarii, pod granicą niemiecką, i skradł już niejedno serce. Ostatni kierowca – starszy pan – podpowiedział mi, że wejście jest płatne… Chyba, że przejdziesz tyłem zamku na drugą stronę. I faktycznie, ta prosta rada uratowała moją kieszeń przed szwajcarskimi cenami. PojechałemRead more

Granada, Hiszpania: Przenikanie nieba i ziemi.

post image

Alhambra, pałac kalifa, który miał się stać się rajem na ziemi… Jest jednocześnie jedną z największych atrakcji turystycznych Hiszpanii, i to czuć aż do bólu. Cena za bilet była wysoka. Mimo kilku kas, kolejki były długie. A do najważniejszego budynku, w którym znajdował się Dziedziniec Lwów – Patio de los Leones – trzeba było stawićRead more

Narbonne, Francja: „Wszystkie dzieci, nawet złe, pogrążone są we śnie…”

post image

Źródło: http://fleurs.foliflora.com Miód z rozmarynu z Narbonne był bardzo popularny wśród starożytnych Rzymian. To troszkę smutne, ale taki fakt to czasem jedyna ciekawsza rzecz, którą jestem w stanie wyłuszczyć na temat danego miasta. Oczywiście, oprócz tego jest też historia dłuższa niż moje paragony za Nutellę (a potrafią być naprawdę długie). Pełniejsza zakrętów niż wieś Przędzel, przezRead more

Savona, Włochy: Rozczochrany i niewyspany stwór drapiący się po tyłku.

post image

Sebciu na włoskich dróżkach. Jakiś Włoch podpowiedział, bym napisał, że jestem Polakiem. Dopiero dziś widzę, jak głupio to wygląda. Savona to miasto, o którym w Polsce mało kto słyszał, a które przeżyło więcej historii, niż cała Polska razem wzięta. Dość powiedzieć, że po kolei było własnością Kartagińczyków, Rzymian, Lombardów, Ostrogotów, Bizancjum, Karolingów, jakimś cudem wybroniłoRead more

Rabenstein, Austria: Trup w przedziale.

post image

Obrazek kompletnie niepowiązany, ale nie mam żadnego zdjęcia z pociągu. Lajf. Kartka wyrwana z pamiętnika. (…) Musiałem czekać na niego [pociąg] kolejną godzinę, bo ten właściwy wesoło odjechał gdy wbiegałem na peron, gwiżdżąc “tuuu tuuu” które wydawało się w tłumaczeniu znaczyć “pocałuj nas w koniec pleców, Sebastianie”. Po godzinie podjechał kolejny pociąg. Był dziwny. GdybyRead more

Faro, Portugalia: Historia przypadkowego wędrowca.

post image

Podmokłe widoczki z wieży kościelnej w Faro. Było to w Faro. Jak co noc, gdy wszystkie dzieci poszły spać, psy utuliły się w budach, a ostatni krab zszedł do morza – również i ja począłem wracać do namiotu ukrytego na cyplu. Po drodze spotkałem jednak innego wagabundę, który rozstawiał swój płachciany domek na trawie. Szkot,Read more

Rudnik nad Sanem, Polska: Mój pierwszy autostop. Bez auta. I bez stopowania.

post image

Wikliniowe anioły jako świąteczna dekoracja rynku. Źródło: www.leliwa.pl Rudnik to moje miasto. Względnie miasteczko, bo jest nieduże. Dla mnie jednak jest osią świata, z której zawsze wyruszam, i do której wracam. Kraków również jest w porządku, bardzo go lubię – ale czasem mam go dość. Rudnik powstał już ponad 400 lat temu i słynie zRead more